Ostatnio, mój znajomy spytał przy herbacie, czym się właściwie zajmuję. Odpowiedziałem po prawdzie: typografią, detepe, prepressem i diznajnem. Mój rozmówca zrobił wielkie oczy, w których widać było przerażenie, że wdepnął na minę. Z opresji, jak zawsze, wybawiła mnie Żonka: Widzę, że nie pamiętasz czego cię uczyłam kochanie. Masz odpowiadać tak „Projektuję książki, plakaty i ulotki”. Znajomy spokojnie przełknął ugryzione ciastko. (Więcej na temat ten temat w artykule Typograf, a co to?).
Kolejnym narzędziem, przydatnym w projektowaniu są logotypy, znaki i piktogramy. Posiadanie bazy znaków firmowych skraca czas realizacji projektu zawierającego sygnety marek. Obszerniejsza lista banków znajduje się na stronie FAQ grupy dyskusyjnej pl.comp.dtp. Na mojej liście zaistniały tylko te strony, z których pomocy skorzystałem.
Umieszczam tutaj myśli definiujące typografa. Cytaty pochodzą z literatury, prasy oraz portali internetowych poświęconej typografii i projektowaniu graficznemu.
Ponieważ jestem typografem po fachu i z rozmiłowania, postanowiłem sprawdzić, dlaczego w dialogach półpauza lepsza jest od pauzy w rozumieniu współpracującego ze mną korektora. Poszperałem więc w materiałach, aby dotrzeć do źródła mego przekonania, o wyższości, w tym miejscu, pauzy nad półpauzą.
Wpis ten nie ma na celu promowania jakichś konkretnych stron czy działań. Jest efektem całkowicie subiektywnego wyboru "rzeczy", które w sposób – pozytywny, bądź negatywny – zaciekawiły mnie i sprowokowały do poważnych przemyśleń filozoficzno-technologicznych.
Postanowiłem umieścić listę stron zawierających katalogi fontów, płatnych i darmowych, ze szczególnym uzwględnieniem krojów pisma posiadających polskie znaki diakrytyczne (Central Europe).
Pamięć jest ulotna i z tego powodu, notuję tutaj – dla siebie, a także dla Ciebie – odnośniki do stron internetowych, które – w jakiś sposób i w jakimś czasie – zainspirowały mnie, a niektóre nadal zachęcają do przemyśleń.
Przez ostatnie kilka miesięcy przeszło przez moje ręce wiele projektów graficznych DTP. Lubię być zadowolony z tego co robię więc staram się kontrolować proces przygotowania projektu, druku i wykończenia, w taki sposób aby osiągnąć zamierzony cel. W dalszej części znajduje się kilka refleksji.
Przysłowie powiada, że szewc w dziurawych butach chodzi, a doświadczenie potwierdza te słowa. Jako szewc-informatyk, szewc-designer, szewc-detepowiec mam dziurę w miejscu, gdzie powinna być strona internetowa. Przyczyną tego stanu rzeczy jest awaria, jaką miałem jakiś czas temu. Usunięcie jej skutków nie jest łatwe i w pierwszej kolejności czas poświęciłem na uporządkowanie witryn klientów. Tak więc wiadomości z moich stron utonęły w niebycie i tylko google coś powtarza głuchym echem, gdy wpisze się słowa "webbart" czy też "bartlewski".

